Opryski chemiczne

Napisałem do tej pory kilka Amatorskich Poradników. Z chemią jest gorzej. To trudny temat. Mam przed sobą następujące książki: „Ochronę roślin liściastych”, „Ochronę roślin iglastych”, „Ochronę roślin wrzosowatych” i „Ochronę pnączy”. „Hasło Ogrodnicze”- profesjonale pismo dla ogrodników, szkółkarzy i sadowników, co roku drukuje aktualny ‚Program Ochrony’ dla każdej grupy fachowców. Są tam uwzględniane nowe środki chemiczne. To profesjonalne pozycje dla specjalistów. Osobne Poradniki-Książki są dla szkółkarzy roślin owocowych, dla producentów warzyw, owoców, kwiatów. Zaglądałem do tych książek i szczerze mówiąc, gdybym miał na ich podstawie cokolwiek doradzać, to ten poradnik miałby format niewielkiej książki. Proszę zapamiętać hasło: LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ!

      Są rośliny odporne na choroby, ale zazwyczaj są mało ozdobne, choć nie zawsze. Ale rośliny bardzo ozdobne i lubiane: róże, różaneczniki (rododendrony), świerki, sosny, cyprysiki, trudno uprawiać, hodować bez chemii. Doradzam kupno 3-5 środków przeciw grzybowych, jednego przeciw mszycom i także jednego przeciw przędziorkom. Można by dodać jeszcze jeden preparat przeciw takim szkodnikom jak pędraki, rolnice. Te ostatnie są szczególnie aktywne w porach suchych, a potrafią doszczętnie zjeść korzenie naszym ulubionym roślinom, które nie wiadomo dlaczego w środku lata zaczynają brązowieć. Kupujemy wtedy zazwyczaj nawóz przeciw brązowieniu igieł w przypadku roślin iglastych, a w przypadku roślin liściastych kupujemy coś na choroby. Wystarczy jakąś łopatką, szpadlem zrobić kilka dziurek pod roślinami i sprawdzić czy nie ma tych szkodników. Jak wyglądają? Rolnice i pędraki są wielkości i kształtu dużej fasoli. Tyle tylko, że rolnice są brunatno-szare, a pędraki są w ? jasnego koloru. Tylko końcówka jest buro-szara. Proszę pamiętać, że środki przeciw tym szkodnikom są też bardzo toksyczne dla człowieka. Trzeba więc zachować dużą ostrożność.

Jeśli rośliny iglaste brązowieją w środku sezonu, a nie ma pędraków, jakiś podejrzanych plam na liściach, igłach, to też wykopujemy dołek, ale blisko rośliny. Przyglądamy się korzeniom przede wszystkim u cyprysików, ale też u jałowców pospolitych, świerków, jodeł. Korzenie mogą też być porażone chorobą grzybową. Wprawne oko odróżni chory korzeń od zdrowego. Gdy znajdziemy oznaki choroby, to należy wykonać nie tyle oprysk, ile podlać rośliny specjalnym preparatem przeciw grzybowym. Szkółkarze profilaktycznie podlewają tę grupę roślin raz w roku, w okolicach kwietnia, maja. Państwu też zalecam profilaktyczne podlewanie.

Nie podam na tacy gotowych rozwiązań, bo to indywidualne wskazania, każdego roku inne. Proszę przyjechać do naszego sklepu. Jedna z 5 osób z naszej rodzinnej firmy Państwu doradzi jaki zestaw kupić. Tato ma 50-letnie doświadczenie w stosowaniu chemii w szkółce. Zresztą, najbardziej popularne środki chemiczne, które teraz używamy w szkółce roślin ozdobnych, stosowaliśmy 40 lat temu w szkółce drzew i krzewów owocowych i róż. Czasem na takim środku chemicznym jest błędnie napisane, że jest przeciw kędzierzawości liści u brzoskwiń, bo my go stosujemy na wszystkie rośliny ozdobne, na czereśnie, wiśnie, jabłonie. Proszę pytać. Doradzimy.

W każdym razie przeciw grzybom proszę zrobić oprysk co 3-4 tygodnie albo po dłuższych opadach deszczu. Przeciw mszycom robimy oprysk, gdy zaczyna się ich nalot. Preparat, który użyjemy, zwykle działa paręnaście dni. W przypadku przędziorków robię oprysk wczesną wiosną i późną jesienią, jeśli używam preparatów olejowych. Jeśli używam normalnego środka chemicznego, to stosuję go w okolicach 10.05. i 10.09., nie patrząc czy ten szkodnik jest czy nie. W przypadku szkodników żyjących w glebie trzeba po prostu wykopać kilka dołków i sprawdzić „co w trawie piszczy”. Można kupić gotowe do użycia mieszanki środków chemicznych na konkretne choroby w opakowaniach typu aerozol albo w gotowym, jednorazowym spryskiwaczu. To na pewno dobre rozwiązanie dla właścicieli małych ogrodów, dla osób, które mają tylko kilka roślin ozdobnych albo kilka drzew lub krzewów owocowych.

Jeśli macie Państwo ogród średniej wielkości (ok. 500 m2), a w nim różnorodne rośliny, to macie dwa wyjścia: – albo pryskać tylko określoną grupę roślin, – albo pryskać po całości. Środki chemiczne są zwykle tanie (6-12 zł), bo w małych opakowaniach, które wystarczają na małą ilość wody (3-10 l), więc trudno tu wiele zaoszczędzić. Rozpuśćmy całe opakowanie w takiej ilości, jak podane jest na opakowaniu i opryskajmy najpierw rośliny z priorytetem, a później zróbmy oprysk całej reszty roślin w ogrodzie. Jeśli jednak zostanie nam preparatu, to nie wylewajmy go do kanalizacji albo na ziemie, bo sami siebie poniekąd trujemy. Proszę odlać tę resztę preparatu do jakiegoś zbiornika i odstawić do następnego razu. Normalnie np. na tujach nie ma mszyc, ale w tym roku musieliśmy opryskać tuje ‚Brabant’ i ‚Smaragd’, na których roiło się od tych owadów. Znajomy szkółkarz robi profilaktycznie 3 razy w roku oprysk p/grzybowy na te dwie odmiany żywotnika (tui) i przeciw pędrakom, rolnicom. Inny znajomy szkółkarz, który ma 16 ha takich upraw nie robi żadnych oprysków na żywotniki. Co więc robić? Myślę, że lepiej zapobiegać chorobom niż je leczyć.

Kiedy robić opryski? Tylko rano albo wieczorem z dwóch powodów. Pierwszy, to pszczoły, które trzeba chronić. Po drugie o tej porze jest zwykle chłodniej, a większość środków chemicznych nie działa w wysokich temperaturach, nawet jeśli nie szkodzą pszczołom. Jeśli mamy oczko wodne, to należy sprawdzić czy dany środek nie jest szkodliwy dla ryb. Oczywiście najlepiej wybrać bezwietrzny dzień i kiedy rośliny są suche.

Jeśli mamy większe opakowanie, to należy rozpuścić środek chemiczny w takiej ilości wody, jak jest napisane na opakowaniu. Potem zrobić oprysk. Następnie resztę płynu schować w niedostępnym miejscu, jeśli mamy dzieci. Dobrze jest taki kanister opisać. Jako opakowanie może posłużyć pusta butelka po 5 l wodzie mineralnej. Taki środek, odpowiednio przechowywany może być użyty w następnym roku. Co to znaczy odpowiednio przechować? To znaczy chronić przed Słońcem i wysokimi temperaturami, ale też chronić przed niskimi temperaturami. Takie informacje są na każdym opakowaniu.

Środki chemiczne, które są dostępne w sklepach są zwykle mało toksyczne dla człowieka, ale dobrze mieć choćby najprostszą maskę przeciw pyłową, gdy stosujemy nawozy, rozsypując je ręcznie i maskę przeciw gazową, gdy robimy opryski chemiczne. Jeśli takiej maski nie mamy, to oczywiście potrzebny jest zdrowy rozsądek i odrobina myślenia. Zawsze ustawiajmy się tak z wiatrem, żeby nawóz lub środek chemiczny nie wracał nam na twarz. Do małego ogrodu wystarczy niewielki 1-2 litrowy spryskiwacz za kilka/kilkanaście złotych. Można wydać 20-40 zł na opryskiwacz ciśnieniowy, wygodniejszy w użyciu.

Do średnich i dużych ogrodów należy kupić 3,6,9,12 l opryskiwacz z długą lancą. Może on być z rączką, którą pompujemy środek albo z pompką – ciśnieniowy. W przypadku użycia herbicydu należy pamiętać żeby opryskiwacz wypłukać 4-5 razy, za pierwszym razem używając ciepłej wody i jakiegokolwiek detergentu, np. płynu do naczyń, szamponu. Dopiero wtedy możemy go użyć do oprysków przeciw chorobom czy szkodnikom. Większość herbicydów może wyrządzić krzywdę roślinom ozdobnym w ogrodzie. Proszę więc stosować maksymalne środki ostrożności, czyli np. specjalne osłony na końcówki opryskiwacza.

Są takie preparaty, np. przeciw chwastom dwuliściennym (większość), którymi możemy bez obawy opryskać trawnik. Pozbędziemy się w ten sposób mniszka (mlecza), koniczyny, rdestów itp. Należy jednak uważać z tym preparatem blisko krawędzi trawnika, gdzie rosną nasze rośliny. Ja robię odwrotnie niż większość działkowiczów, czyli robię oprysk na trawnik bezpośrednio po koszeniu. Większość właścicieli ogrodów boi się, że kosząc nie będziemy mieli czego opryskać. Nic bardziej mylnego. Zawsze jakaś część chwastu zostaje i to wystarczy. Dlaczego koszę przed opryskiem? Bo koła kosiarki zostawiają ślady, po których chodzę. Nie robię więc ani tzw. „mijaków”, ani nie robię oprysku dwukrotnie w jednym miejscu. Zawsze staram się przed opryskiem tak jeździć kosiarką, żeby robić równoległe pasy, niezależnie od kształtu trawnika. Najpierw, jeden lub dwa razy, jadę po obwodzie, a potem robię już równe pasy. To ułatwia oprysk. Znowu proszę sprawdzić skąd wieje wiatr. Trzeba tak się ustawić żeby herbicyd nie leciał nam na twarz albo na rośliny ozdobne. Są preparaty przeciw roślinom jednoliściennym (trawy), którymi można delikatnie pryskać po roślinach ozdobnych, zwalczając np. perz lub dzikie trawy. Trzeba wtedy uważać żeby nie opryskać trawnika. Najtrudniej jest usunąć dzikie trawy i perz z trawnika. Ja to robię chemicznie, ale to wyższa szkoła jazdy. Najlepiej usunąć je mechanicznie razem z kłączami, korzeniami.

Powodzenia!

Marek Magrean